Ministerstwo Zdrowia podjęło działania mające na celu zapewnienie opieki rodzącym kobietom w związku z zamykaniem oddziałów położniczych. Podpisane w czwartek rozporządzenie zakłada utworzenie w niektórych szpitalach specjalnych „pokojów narodzin”. Zdaniem wiceministra zdrowia Tomasza Maciejewskiego nowe przepisy mają „zapewnić bezpieczeństwo pacjentkom”.
Jakie zmiany wprowadza rozporządzenie?
Dokument, który zacznie obowiązywać 14 dni od publikacji w Dzienniku Ustaw, jest odpowiedzią na trudną sytuację w położnictwie, wynikającą m.in. z czynników demograficznych. Zakłada ono, że w szpitalach, które zlikwidowały swój oddział położniczy (ale go wcześniej miały), przy SOR-ach lub izbach przyjęć mogą powstać interwencyjne punkty położnicze, czyli właśnie „pokoje narodzin”.
Jak będzie działał taki pokój?
- Będzie w nim całodobowy dyżur położnej.
- Jego zadaniem będzie przyjęcie nagłego porodu lub podjęcie decyzji o transporcie kobiety do specjalistycznego szpitala położniczego.
- Aby szpital mógł utworzyć taki punkt, musi się znajdować co najmniej 25 km od najbliższej placówki z oddziałem położniczym i otrzymać na to zgodę konsultanta wojewódzkiego.
- Szpital będzie musiał zapewnić ciągłą dyspozycję karetki z kierowcą, ratownikiem i położną do transportu rodzącej.
„To nigdy nie był SOR”
Wiceminister Maciejewski w rozmowie z TOK FM zapewniał, że nowe przepisy nie oznaczają, iż kobiety będą rodzić na oddziałach ratunkowych.
– Polki nie będą rodzić na SOR-ach. Trzeba pamiętać, że w obrębie izb przyjęć szpitali powiatowych, które mają oddziały położnicze, zawsze był pokój przyjęć pacjentek ciężarnych. To nigdy nie był SOR, ale oddzielne pomieszczenia – mówił.
Wyjaśnił, że zgodnie z rozporządzeniem w szpitalach zamykających porodówki zostanie zachowana sala porodowa do użycia w nagłych przypadkach. „Pokój narodzin” ma być wyposażony w łóżko, fotel, aparat KTG i stanowisko dla noworodka.
Dla kogo będzie pomoc?
Zdaniem Maciejewskiego rozwiązanie to ma pomóc wyłącznie kobietom w ciąży donoszonej, które w zaawansowanym porodzie nie będą już w stanie dojechać do odległego szpitala położniczego. Wiceminister oszacował, że w skali kraju takich dramatycznych przypadków jest „kilka rocznie”.
Wątpliwości legislacyjne
Projekt rozporządzenia wzbudził kontrowersje. Jak podał „Dziennik Gazeta Prawna”, Rządowe Centrum Legislacji zwróciło uwagę, że kryterium odległości (25 km) może prowadzić do nierównego dostępu do świadczeń zdrowotnych w zależności od miejsca zamieszkania, co mogłoby być niezgodne z konstytucją.
Regulacja codziennej opieki
Rozporządzenie precyzuje także kwestię rutynowej opieki ginekologicznej. Będzie ją sprawować oddział ginekologiczny lub poradnia, czynna co najmniej 5 dni w tygodniu w godzinach 8-18, dzięki personelowi złożonemu z położnych i lekarzy ginekologów-położników.



