Nie ma w Polsce drugiego takiego kawałka ziemi, gdzie ciszę przerywa tylko woda obijająca się o brzeg wyspy i echo wałów obronnych sprzed tysiąca lat. We wtorek, 14 kwietnia, Ostrów Lednicki ponownie stanie się centrum symbolicznego kalendarza państwa. Dokładnie 1060 lat temu – jeśli wierzyć zapiskom i obliczeniom historyków – właśnie tam, w Wielkanoc, Mieszko I przyjął chrzest.
Święto ustanowione przez Sejm w 2019 roku ma w Gnieźnie i okolicach ciężar gatunkowy większy niż gdziekolwiek indziej. To nie tylko data w dzienniku ustaw. To rocznica decyzji politycznej i cywilizacyjnej, która wpuściła rodzące się państwo Piastów w orbitę łacińskiej Europy.
Muzeum Pierwszych Piastów na Lednicy przygotowało program, który nie ogranicza się do złożenia kwiatów pod tablicą. Dzień rozpocznie msza w kaplicy pałacowej – w tym samym miejscu, gdzie archeolodzy wciąż spierają się o detale misy chrzcielnej. Potem zabrzmi dzwon „Mieszko i Dobrawa”. To nie będzie dźwięk na pokaz dla kamer; dla bywalców Lednicy to akustyczny sygnał, że kolejny rok dopisujemy do długu wobec X wieku.
Po południu zaplanowano otwarcie wystawy grafik „Piastowskie pejzaże” oraz prelekcję „Ostrów Lednicki – Chrzcielnica Polski”. Dla tych, którzy wolą konkret od metafory – zwiedzanie z archeologiem. Ostrów, na który trzeba dopłynąć promem, broni się swoją niedostępnością. Na grodzisku wciąż stoją fundamenty pałacu książęcego i zarysy wałów. To nie jest muzeum z gablotami. To rezerwat początku.
Czy Mieszko naprawdę wszedł do wody akurat tutaj, a nie w Poznaniu czy Ratyzbonie? Spór akademicki trwa. Dla Lednicy liczy się co innego – pamięć miejsca, które bez względu na spory pozostaje symbolicznym adresem chrztu Polski.



