Miał być polityczny powrót na łono wyborców, huczna inauguracja i poczęstunek od Kół Gospodyń Wiejskich. Wyszła za to burza, której echa niosą się po ogólnopolskich mediach. Michał Kołodziejczak, były wiceminister rolnictwa, otworzył w sobotę swoją „kancelarię poselską” przy ulicy Chrobrego w Gnieźnie. Problem w tym, że drogę do serc mieszkańców wybrukował… nekrologami.
Wszystko zaczęło się jeszcze przed oficjalnym przecięciem wstęgi. Kołodziejczak, znany z żywiołowej obecności w social mediach, postanowił osobiście wypromować nowe biuro. Na opublikowanym przez siebie nagraniu widać, jak z uśmiechem nakleja plakaty zapraszające na otwarcie na słupach ogłoszeniowych w mieście. Kamera rejestruje jednak coś więcej – polityk zakleja swoją podobizną aktualne ogłoszenia, w tym nekrologi .
Stary nekrolog czy świeża żałoba?
Gdy sprawa odbiła się szerokim echem, a internauci zaczęli zarzucać politykowi brak szacunku, Kołodziejczak stanął na linii ognia. W rozmowie z portalem Fakt.pl bronił się, twierdząc, że zaklejone klepsydry były nieaktualne.
– To był – z tego, co zauważyłem – stary nekrolog. Jak długo jeszcze ma wisieć? Opłaciłem dostęp do wszystkich słupów ogłoszeniowych – tłumaczył się polityk .
Problem w tym, że rzeczywistość mija się z tą wersją. Dziennikarze postanowili odtworzyć nagranie klatka po klatce. Wnioski są druzgocące. Na filmie udostępnionym przez samego posła widać wyraźnie, że zaklejany nekrolog dotyczy mężczyzny, którego pogrzeb zaplanowano dopiero na najbliższy poniedziałek, 23 lutego. To nie jest stara klepsydra, a informacja wciąż żywa dla rodziny i bliskich .
To nie wszystko. Podczas akcji plakatowania ucierpiały nie tylko nekrologi, ale i miejski plakat „Gniezno – dzieje się”, który informuje mieszkańców o wydarzeniach kulturalnych na cały luty. Kołodziejczak z miejsca na słupie zrobił własną tablicę ogłoszeniową .
„Zero szacunku dla zmarłych”
Nagranie błyskawicznie wywołało lawinę komentarzy. Głos w sprawie zabrał m.in. Karol Rajewski, były burmistrz Błaszek. – Tam, gdzie rodzina w bólu informuje o śmierci bliskich, Kołodziejczak z uśmiechem na twarzy wali reklamę – zapewne sfinansowaną z pieniędzy podatników. ZERO WSTYDU. ZERO SZACUNKU DLA ZMARŁYCH. W kościele „w pierwszej ławce”, a na ulicy bezcześci pamięć o mieszkańcach swojego okręgu? – grzmiał w mediach społecznościowych .
Szczególnie bulwersujący jest sposób, w jaki poseł potraktował krytykę. Jak donosi portal moje-gniezno.pl, wśród komentujących znalazł się właściciel lokalnego zakładu pogrzebowego, który zwrócił uwagę na brak elementarnego wyczucia. Reakcja parlamentarzysty? Zamiast odpowiedzi czy refleksji – blokada w mediach społecznościowych .
Czerwony dywan i worek srebrników
Samo otwarcie kancelarii miało już nieco mniej hollywoodzki przebieg, niż można by sądzić po zapowiedziach. Co prawda była wstęga, poczęstunek i wspomniane godło za kilkanaście tysięcy złotych, ale pojawili się też nieproszeni goście. Przed lokal przy ul. Chrobrego przyszli przedstawiciele Młodzieży Wszechpolskiej, którzy wręczyli posłowi woreczek ze srebrnikami. – Chcieliśmy powiedzieć, że Gnieźnianie pamiętają o tym, jak sprzedał pan polską wieś – skandowali .
Kołodziejczak próbował ratować sytuację, bagatelizując protest. – Są ludzie niezadowoleni, że nam idzie dobrze, że się rozwijamy – skwitował, po czym zaprosił gości do środka na rozmowy .
Paradoks całej sytuacji doskonale podsumowuje jeden z internautów. „Głupi ma zawsze szczęście” – komentuje pod wpisem Faktu . I rzeczywiście, choć sprawa jest żenująca, to medialny szum sprawił, że o nowej kancelarii Kołodziejczaka przy Chrobrego 1 mówi dziś cała Polska.
Pytanie tylko, czy mieszkańcy Gniezna, którzy stracili na słupach informacje o żałobie i lokalnych wydarzeniach, będą chcieli tę kancelarię odwiedzać. I czy polityk, który tak łatwo blokuje krytyczne głosy w sieci, równie łatwo będzie blokował drzwi przed wyborcami.



