Władze miasta stanęły przed trudnym dylematem: huczna zabawa sylwestrowa czy spokój zwierząt? Do tej pory głos w sprawie zabierali przede wszystkim przeciwnicy fajerwerków. Teraz do walki o sylwestrową tradycję rusza potężna branża, która ostrzega przed gospodarczym trzęsieniem ziemi.
Do prezydenta Gniezna i radnych wpłynął oficjalny apel Stowarzyszenia Importerów i Dystrybutorów Pirotechniki. To odpowiedź na petycję Fundacji Przyjaciele Zwierząt, która domaga się całkowitego zakazu używania petard i fajerwerków przez osoby prywatne w okresie sylwestrowo-noworocznym.
Przedstawiciele branży nie przebierają w słowach. Ich zdaniem decyzja o ewentualnym zakazie nie może być podejmowana pod wpływem emocji i na podstawie głosów „wąskiej grupy osób”.
– Każda zmiana prawa powinna być poprzedzona wiarygodnymi badaniami opinii publicznej na reprezentatywnej próbie mieszkańców, a nie wynikami jednostronnej petycji – przekonuje Marta Smolińska, prezes Stowarzyszenia.
I rzeczywiście, najnowsze badania ogólnopolskiego panelu Ariadna zdają się potwierdzać, że Polacy do fajerwerków podchodzą ze zróżnicowanym nastawieniem. Tylko 33 proc. respondentów opowiada się za całkowitym zakazem. Połowa badanych (50 proc.) dopuszcza jedynie ograniczenia czasowe i miejscowe, a 17 proc. nie widzi potrzeby wprowadzania żadnych dodatkowych restrykcji.
Nie tylko petardy, ale i miejsca pracy
Branża pirotechniczna przypomina, że za fajerwerkami stoją nie tylko wielkie koncerny, ale przede wszystkim lokalne, rodzinne firmy. I ostrzega przed efektem domina.
– Jedną decyzją administracyjną można pozbawić setki osób nierzadko jedynego źródła utrzymania – alarmuje Smolińska.
Chodzi nie tylko o same sklepy z pirotechniką. Na czarnej liście zakazu znalazłyby się także firmy transportowe, które wyspecjalizowały się w przewozie materiałów niebezpiecznych, inwestując w specjalistyczną flotę. Ucierpieliby też pracownicy sezonowi, dla których sprzedaż fajerwerków przed sylwestrem to coroczne wsparcie domowego budżetu.
Stowarzyszenie zwraca uwagę na jeszcze jeden paradoks – zakazy mogą przynieść skutek odwrotny do zamierzonego. Zamiast ograniczyć używanie pirotechniki, wypchną ją do szarej strefy.
– Konsumenci nadal będą korzystać z fajerwerków, często nabywając je z nielegalnych źródeł, co zwiększa ryzyko wypadków – ostrzega prezeska SIiDP.
Szukanie kompromisu
Przedstawiciele branży deklarują gotowość do rozmów. Nie mówią „nie” ograniczeniom, ale chcą negocjować ich kształt. Proponują kompromis, który pogodziłby troskę o zwierzęta z potrzebami mieszkańców i przedsiębiorców.
Czy władze Gniezna przychylą się do tych argumentów? Na razie nie wiadomo. Pewne jest jedno – decyzja o ewentualnym zakazie fajerwerków podzieli mieszkańców. Dla jednych to ochrona czworonogów przed stresem, dla innych zamach na wieloletnią tradycję i lokalny biznes.
I jak to zwykle w takich sporach bywa – racje leżą po obu stronach. Pytanie tylko, czy da się je ze sobą pogodzić.



