Przywiązana łańcuszkową smyczą do ławki na skwerze przy ulicy Jana Pawła II w Trzemesznie, czekała sama przez co najmniej 45 minut. Przechodnie myśleli, że właściciel tylko na chwilę odszedł i zaraz wróci. Nie wrócił. 8-miesięczna Sonia została porzucona celowo. Dziś wiadomo już, że to nie było zagubienie, ale świadome działanie. Sprawa wywołała poruszenie wśród mieszkańców, a opiekunowie zapowiadają zawiadomienie o podejrzeniu przestępstwa.
Zgłoszenie o psie pozostawionym samemu sobie wpłynęło do Komisariatu Policji w Trzemesznie. Suczka miała na sobie brązową obrożę i była przypięta do ławki. Trafiła pod opiekę Hotelu Dla Zwierząt Pasja. Początkowo nie było jasne, czy doszło do zagubienia, czy do celowego działania. Niestety, szybko okazało się, że to drugie.
„Bo się znudziła”
Ustalenia opiekunów są druzgocące. Właściciel został zidentyfikowany, a wszystko wskazuje na to, że porzucenie było w pełni świadome. Powód? Młoda, energiczna suczka podczas spacerów ciągnęła na smyczy.
– Sonia została celowo porzucona, przywiązana do ławki i pozostawiona sama sobie – informują opiekunowie z Hotelu Dla Zwierząt Pasja.
Eksperci od zachowania zwierząt nie mają wątpliwości: w przypadku młodych, żywiołowych psów to naturalne zachowanie. Wymaga pracy, cierpliwości i odpowiedniej dawki ruchu, a nie pozbywania się problemu. Sonia ma smukłą, lekką budowę – niemal chartową – i potrzebuje aktywności. Niewybiegany pies w wieku kilku miesięcy ma nadmiar energii. To nie złośliwość, tylko biologiczna potrzeba.
Ślady przemocy
Pierwszego dnia po przyjęciu do hotelu suczka była wycofana i nieufna. Dziś opiekunowie wiedzą dlaczego. Z przekazanych informacji wynika, że w poprzednim domu mogła doświadczać przemocy – była bita, kopana i szarpana.
Mimo to, jak podkreślają pracownicy hotelu, nie straciła potrzeby bliskości człowieka. Po zaledwie dwóch dniach pod opieką zaczyna się otwierać. Jest pogodna, spragniona kontaktu, dobrze dogaduje się z innymi psami i toleruje koty.
Nawet 3 lata więzienia za porzucenie
Opiekunowie Soni zapowiadają złożenie zawiadomienia o podejrzeniu popełnienia przestępstwa. Zgodnie z art. 6 ust. 2 pkt 11 Ustawy o ochronie zwierząt, porzucenie psa lub kota jest traktowane jako forma znęcania się. Art. 35 ust. 1a tej samej ustawy przewiduje za taki czyn karę do 3 lat pozbawienia wolności.
Sprawa Soni to kolejny dramatyczny przykład, że decyzja o przyjęciu zwierzęcia do domu nie może być impulsem. Pies, zwłaszcza młody, wymaga czasu, konsekwencji i odpowiedzialności. Porzucenie to nie „rozwiązanie problemu”. To przestępstwo i realna krzywda wyrządzona bezbronnemu stworzeniu.
Co dalej?
Suczka przebywa obecnie pod opieką hotelu i dochodzi do siebie. Wszystko wskazuje na to, że przy odpowiedzialnym opiekunie ma szansę na nowe, bezpieczne życie. Sprawą zajmą się odpowiednie organy.
Niezależnie od konsekwencji prawnych, przypadek Soni pozostawia gorzkie pytanie: jak można porzucić przywiązanego do ławki psa tylko dlatego, że ciągnie na smyczy? Bo pies nie „staje się problemem”. Problemem bywa brak przygotowania i empatii człowieka.




