Przed Sądem Rejonowym w Gnieźnie ruszył proces, który elektryzuje lokalne środowisko prawnicze i mieszkańców jednej z gnieźnieńskich wspólnot mieszkaniowych. Na ławie oskarżonych zasiadła adwokat Martyna W., która jako zarządca nieruchomości miała dopuścić się poważnych nadużyć finansowych. Prokuratura zarzuca jej m.in. wyrządzenie znacznej szkody majątkowej w celu osiągnięcia korzyści – grozi za to do 10 lat więzienia. W tle przewijają się setki tysięcy złotych, łapówki, groźby i transakcje na rynku nieruchomości.
11 lutego 2026 roku rozpoczął się proces, w którym Martyna W. odpowiada wspólnie z wykonawcą Dariuszem B. Oboje są oskarżeni o działania na szkodę wspólnoty mieszkaniowej, którą zarządzała adwokat. Już pierwsza rozprawa przyniosła emocjonujący zwrot akcji: oskarżona nie przyznała się do winy i skorzystała z prawa do odmowy składania wyjaśnień.
Milczenie zamiast odpowiedzi
Martyna W., z racji wykonywanego zawodu doskonale znająca procedury karne, wybrała nietypową linię obrony. Kategorycznie odmówiła odpowiedzi na pytania zadawane przez prokuratora oraz pełnomocnika pokrzywdzonej wspólnoty. Zamiast merytorycznej konfrontacji z oskarżycielami, złożyła jedynie tzw. swobodne wyjaśnienia, które – jak relacjonują uczestnicy postępowania – w wielu miejscach budzą ogromne kontrowersje i są ostro krytykowane przez członków wspólnoty.
Spotkania z wykonawcą i 100 tysięcy łapówki
Jednym z kluczowych wątków sprawy są relacje Martyny W. z Dariuszem B., wykonawcą prac zleconych przez wspólnotę. Oskarżona próbuje przekonać sąd, że ich kontakty miały charakter wyłącznie profesjonalny. Co więcej, twierdzi, że to wykonawca stosował wobec niej groźby karalne, by wymusić milczenie, choć, jak zauważają obserwatorzy – trudno uwierzyć, by doświadczona adwokat dała się zastraszyć.
Prokuratura bada przede wszystkim przepływy gotówkowe. Pojawia się poważne podejrzenie, że Martyna W. mogła przyjąć od Dariusza B. łapówkę w wysokości 100 tysięcy złotych. W tle jest też transakcja zakupu nieruchomości przez oskarżoną, zrealizowana w okresie bliskim wypłacie spornych środków. Pełnomocnik wspólnoty domaga się dokładnego sprawdzenia, czy zakup ten nie został sfinansowany właśnie z pieniędzy pochodzących od wykonawcy.
„Efektów tych spotkań nie widzieliśmy”
Mieszkańcy, których reprezentuje zarząd wspólnoty, patrzą na wyjaśnienia byłej administratorki ze sceptycyzmem. Krzysztof Kaczor, członek zarządu, w rozmowie z mediami wskazuje, że mimo rzekomych „ustaleń” między oskarżoną a wykonawcą, żadnych konkretnych efektów ich współpracy nie było widać.
– Tam, gdzie pojawiają się podejrzenia o przekazywanie korzyści majątkowych, linia obrony sugeruje jedynie techniczne aspekty współpracy, takie jak omawianie prac. Rzeczywistość jest jednak inna – mówi Kaczor.
Adwokat nadal praktykuje, toczy się postępowanie dyscyplinarne
Mimo poważnych zarzutów i toczącego się procesu, Martyna W. nadal prowadzi działalność adwokacką. Samorząd zawodowy wszczął już jednak postępowanie dyscyplinarne, które może zakończyć się zawieszeniem lub nawet pozbawieniem prawa wykonywania zawodu.
Sąd, chcąc dokładnie zbadać skomplikowaną sieć powiązań i wzajemnych oskarżeń między administratorką a wykonawcą, odroczył rozprawę do 24 czerwca 2026 roku. Wtedy przesłuchani zostaną kolejni świadkowie, w tym członkowie zarządu wspólnoty i inspektorzy nadzoru.
Kto mówi prawdę?
Proces przed gnieźnieńskim sądem stawia pytanie, które w tej sprawie pozostaje bez odpowiedzi: czy adwokatka rzeczywiście padła ofiarą gróźb „nieobliczalnego” wykonawcy, jak twierdzi, czy może to tylko zręcznie skonstruowana linia obrony mająca ukryć finansowe nadużycia kosztem mieszkańców? Odpowiedź poznamy najwcześniej latem.



