We wtorek w siedzibie Powiatowego Zarządu Dróg podpisano umowę, która kładzie kres wieloletnim narzekaniom rowerzystów na dwa kluczowe odcinki: ulicę Lednicką i Orcholską. Za blisko 1,2 mln złotych przy drogach powiatowych nr 2281P i 2212P wyrośnie infrastruktura, jakiej ta część miasta dotąd po prostu nie miała.
Mowa o 900 metrach nowej trasy rowerowej i 700 metrach ciągu pieszego. To skok, a nie ewolucja. Projektanci postawili na beton asfaltowy, a nie łatane płytami przejściówki. Co istotne, wreszcie przestaniemy udawać, że pieszy i rowerzysta to ten sam użytkownik drogi. Ścieżki rowerowe dostaną własne, dwumetrowe pasy, a tam, gdzie przestrzeń na to pozwoli, powstaną ciągi pieszo-rowerowe o szerokości minimum trzech metrów. – To nie jest łatanie dziur, tylko budowanie spójnej sieci – podkreślają urzędnicy wydziału inwestycji.
Inwestycja, stanowiąca element szerszego planu dla Miejskiego Obszaru Funkcjonalnego, nie ogranicza się do położenia nowej warstwy asfaltu. W przetargu uwzględniono przebudowę istniejących zjazdów i miejscowe odtworzenie jezdni na szerokości metra wzdłuż nowych elementów. To detal, który ma zapobiec efektowi „wyspy komfortu” – sytuacji, w której nowa ścieżka sąsiaduje ze zrujnowanym poboczem.
W dokumentacji widać też wyczulenie na potrzeby osób z niepełnosprawnościami. Na przejściach dla pieszych i przejazdach rowerowych krawężniki obniżono do symbolicznego centymetra. Pojawią się żółte płyty ostrzegawcze z wypustkami – komunikat pod stopami, który dla osób z dysfunkcją wzroku znaczy więcej niż najbardziej kolorowy znak. Rozdzielenie ruchu podkreśli oznakowanie poziome, bez którego nawet najlepszy chodnik staje się polem do rowerowo-pieszych negocjacji.
Umowa podpisana. Do końca roku ekipy wjadą na Lednicką i Orcholską. Dla kierowców oznacza to kilka miesięcy zwężeń, dla rowerzystów – pierwszy od lat powód, by uznać, że w tym mieście myśli się o nich poważnie. Czy nowy asfalt zachęci mieszkańców do przesiadki na dwa kółka, czy będzie tylko wygodniejszym objazdem dla rozpędzonych dostawczaków? Odpowiedź przyniesie pierwszy wiosenny szczyt rowerowy, gdy na trasie spotkają się ci, którzy do tej pory ryzykowali szarżę przy krawężniku.



