Umowa handlowa UE z południowoamerykańskim blokiem Mercosur budziła ogromne emocje wśród europejskich rolników. Jednak, jak ocenia prawnik Tomasz Włostowski z brukselskiej kancelarii EU Strategies, obawy te były nieproporcjonalne do rzeczywistych skutków porozumienia dla sektora rolnego.
„Wbrew narracji rolników, otwarcie rynku rolnego na import z Ameryki Południowej jest symboliczne, bo wyniesie poniżej 2 proc. w najdrażliwszych sektorach, czyli wołowiny i drobiu” – powiedział ekspert w rozmowie z PAP. Podkreślił, że cały handel rolny stanowi mniej niż 20% wymiany między UE a krajami Mercosuru (Argentyna, Brazylia, Paragwaj, Urugwaj).
„Lekcja pokory” dla rolników i cisza przemysłu
Włostowski uważa, że wejście w życie umowy będzie „mocną lekcją pokory” dla sektora rolnego, który do końca liczył na jej zablokowanie. „Niemniej, rolnicy z pewnością wykorzystają tę lekcję przy kolejnych umowach, w tym z Australią” – dodał.
Prawo zauważył też „całkowite milczenie” polskiego biznesu. „Zastanawiające jest, że główne środowiska reprezentujące sektory, które mogą na umowie skorzystać – jak chemia, przetwórstwo, lekarstwa czy meble – publicznie milczały, pozwalając rolnikom zdominować temat” – ocenił.
Korzyści handlowe i geopolityczne
Ekspert wskazuje, że umowa ma przede wszystkim znaczenie gospodarcze i strategiczne. „Nasz handel z Mercosurem wynosi prawie 150 mld euro. Redukcja ceł i otwarcie rynku usług znacznie zwiększy nasz eksport” – powiedział.
Podkreślił także aspekt geopolityczny: „W dobie ekspansjonizmu gospodarczego USA i rosnącego zainteresowania Chin tym regionem, zawarcie umowy jest dla UE korzystne”.
Decyzja zapadła, ale proces trwa
Choć państwa członkowskie (w tym przeciwna Polsce) wyraziły zgodę na umowę w piątek, to na ostateczny sukces jest jeszcze za wcześnie. „Czekamy jeszcze na Parlament Europejski i ewentualne pozwy do Trybunału Sprawiedliwości UE. Emocje polityczne są bardzo silne i dużo się jeszcze może zdarzyć” – zaznaczył Włostowski.



