Piątkowe orzeczenie Naczelnego Sądu Administracyjnego, który nakazał wpisanie do polskiego rejestru stanu cywilnego aktu małżeństwa jednopłciowego zawartego za granicą, to „ważny krok”, ale nie oznacza zmiany konstytucyjnej definicji małżeństwa – oceniła pełnomocniczka rządu ds. równości Katarzyna Kotula. W Katowicach, gdzie przebywała w piątek, odniosła się do wyroku, który już wywołał polityczną burzę i zapowiedź skargi PiS do Trybunału Konstytucyjnego.
– To nie jest zmiana systemowa. To nie znaczy, że do polskiego prawa wprowadzamy małżeństwa jednopłciowe – podkreśliła Kotula podczas konferencji prasowej.
Pełnomocniczka zaznaczyła, że orzeczenie NSA – w powiązaniu z wcześniejszym stanowiskiem Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej – wyznacza kierunek działania państwa w zakresie uznawania małżeństw zawartych za granicą przez pary jednopłciowe powracające do Polski. Nie oznacza to jednak zmiany przepisów konstytucyjnych ani wprowadzenia małżeństw jednopłciowych do prawa krajowego.
Transkrypcja, nie nowa instytucja
Kotula wyjaśniła, że NSA zobowiązał urząd stanu cywilnego do dokonania transkrypcji aktu małżeństwa – to jedyny techniczny sposób uznania takiego związku w Polsce. Urząd ma na to 30 dni od zwrotu dokumentów.
Rząd, jak zapowiedziała, podejmie działania w celu wykonania wyroku. Procedury w tym zakresie przygotowuje minister cyfryzacji Krzysztof Gawkowski, w tym poprzez zmiany w dokumentacji i systemach informatycznych.
Ustawa o statusie osoby najbliższej idzie osobnym torem
Równolegle, jak dodała Kotula, rząd chce wprowadzić ustawę o statusie osoby najbliższej, która ma uregulować sytuację par nieformalnych. Projekt przewiduje m.in. wspólne rozliczanie podatków, dziedziczenie, dostęp do informacji medycznej czy ubezpieczenie zdrowotne.
– We wtorek następne posiedzenie komisji w tej sprawie. Jesteśmy po pierwszym czytaniu w Sejmie. Natomiast ta ustawa nie wykonuje tego wyroku i z tym wyrokiem nie jest w żaden sposób na dzień dzisiejszy związana – zaznaczyła.
Krok otwierający drogę
Kotula oceniła, że choć rozstrzygnięcie dotyczy konkretnej pary, może otworzyć drogę dla innych osób w podobnej sytuacji. Według niej chodzi o „kilkanaście tysięcy” małżeństw zawartych za granicą.
– To jest pierwszy ważny krok i on otwiera drogę do tego, żeby wszystkie takie małżeństwa były w Polsce uznawane – powiedziała.
Dodała, że wyrok ma znaczenie praktyczne dla osób, które „tu mieszkają, tu żyją, tu płacą podatki” i chcą, by ich życie rodzinne było uznawane także w Polsce. Jednocześnie przyznała, że wdrożenie orzeczenia będzie procesem i nie nastąpi natychmiast.
Dziemianowicz-Bąk: „Miłości nie da się zatrzymać”
Do wyroku NSA odniosła się również ministra rodziny, pracy i polityki społecznej Agnieszka Dziemianowicz-Bąk.
– Miłość nie zna granic, a związki zawarte w jednym kraju nie przestają istnieć w momencie przekraczania granicy – napisała na platformie X.
Stwierdziła, że orzeczenie NSA to „mały, ale ważny krok w stronę równości”. – Urząd Stanu Cywilnego musi dokonać transkrypcji aktu małżeńskiego pary jednopłciowej z innego kraju członkowskiego Unii Europejskiej. Miłości nie da się zatrzymać! – dodała szefowa MRPiPS.
Co dalej?
Piątkowy wyrok NSA jest prawomocny. Para, której dotyczy, ma otrzymać polski akt małżeństwa w ciągu 30 dni. Rząd zapowiada dostosowanie procedur, by podobne sprawy mogły być rozpatrywane sprawniej. PiS zapowiedział natomiast złożenie wniosku do Trybunału Konstytucyjnego w sprawie wykładni art. 18 konstytucji.
Czy to oznacza nową jakość w podejściu państwa do małżeństw jednopłciowych? Pełnomocniczka rządu ds. równości mówi o „pierwszym ważnym kroku”. Na zmiany systemowe – jak sama podkreśla – przyjdzie jeszcze poczekać.



