We wtorek rano na stacji kolejowej w Gnieźnie doszło do groźnej sytuacji. Dwa pociągi – jeden wyjeżdżający w kierunku Poznania, drugi wjeżdżający na stację – znalazły się na jednym torze. Maszyniści zatrzymali pojazdy w odległości około 20 metrów od siebie. Nikomu nic się nie stało, ale sprawa będzie miała swój finał w prokuraturze.
Do zdarzenia doszło po godzinie 4.00. Pociąg Kolei Wielkopolskich opuszczał stację w Gnieźnie, kierując się w stronę Poznania. W tym samym czasie, z przeciwnego kierunku, na ten sam tor wjeżdżał pociąg Polregio. Wstępne ustalenia wskazują, że to maszynista pociągu wjeżdżającego na stację pominął wskazania semafora i skierował skład na niewłaściwy tor.
– Zatrzymał się w bezpiecznej odległości, nikomu nic się nie stało, nie było dużego zagrożenia – przekazał PAP Radosław Śledziński z zespołu prasowego PKP PLK.
Pociągi zatrzymały się około 20 metrów od siebie. Jak podkreślają kolejarze, to wystarczający dystans, by uniknąć zderzenia. Mimo to sytuacja była wyjątkowo niebezpieczna.
Ruch wstrzymany na półtorej godziny
Po incydencie ruch kolejowy na linii łączącej Poznań z Gnieznem został wstrzymany na około 1,5 godziny. Pociągi wznowiły kursy około godziny 5.50. Przez ten czas na miejscu pracowała komisja wyjaśniająca okoliczności zdarzenia.
Obsługa trzeźwa, śledztwo zapowiedziane
Policjanci, którzy przybyli na miejsce, sprawdzili trzeźwość obsługi obu pociągów oraz dyżurnego ruchu. Wszyscy byli trzeźwi.
– Zostanie wszczęte śledztwo dotyczące sprowadzenia bezpośredniego niebezpieczeństwa katastrofy w ruchu lądowym – przekazała asp. sztab. Anna Osińska, oficer prasowa gnieźnieńskiej policji.
Dla podróżnych to wyjątkowo niepokojący sygnał – pociągi mijają się na jednym torze w bezpiecznej odległości każdego dnia. Tym razem, na szczęście, maszyniści zareagowali na czas. Sprawa pokazuje jednak, jak cienka bywa granica między rutyną a tragedią. Teraz szczegóły incydentu wyjaśnią śledczy.



