Zimą nie warto zapadać w „hibernację” i rezygnować z dotychczasowego rytmu dnia – radzi psycholog Franciszek Ostaszewski z Uniwersytetu SWPS. Kluczem do dobrego samopoczucia w pochmurnych miesiącach jest utrzymanie regularnej aktywności, dbanie o sen i zdrową dietę, a także korzystanie z każdej chwili naturalnego światła.
„Nie warto zimy traktować jak okazji do wczesnej »hibernacji«, zgodnie z zasadą: skoro wcześniej jest ciemno, to ja wcześnie zalegam w łóżku przed telewizorem. Niech rytm dnia, nawet w tych godzinach, kiedy już słońca jest mniej, będzie relatywnie zbliżony do tego, jak funkcjonujemy przez resztę roku” – mówi Ostaszewski w rozmowie z PAP.
Trzy filary zimowego dobrostanu: rytm, światło i ruch
Ekspert podkreśla, jak ważna jest regularność. Polega ona na trzymaniu się ustalonego schematu dnia, uwzględniającego odpowiednie nawodnienie, posiłki bogate w warzywa i owoce oraz dobrą „kulturę snu”. Dzięki temu organizm łatwiej adaptuje się do wczesnych ciemności i chłodu.
Drugim filarem jest światło słoneczne. Psycholog zachęca, by wyjść na zewnątrz w przerwie obiadowej, nawet jeśli wymaga to przełamania niechęci do zimowej garderoby. Pomocne mogą być również lampy imitujące światło dzienne, które po przebudzeniu pomagają „normować” zegar biologiczny. Wybór takiego urządzenia warto jednak poprzedzić solidnym rozeznaniem rynku.
Trzeci kluczowy element to aktywność fizyczna. „Jeżeli ktoś latem czy wiosną dwa razy w tygodniu uprawia sport (…), to zimą powinien utrzymać ten tryb” – radzi Ostaszewski. Jeśli nasza letnia aktywność (np. jazda rowerem) jest sezonowa, warto znaleźć zimową alternatywę – sport na zewnątrz lub trening w domu.
Zacznij od małych kroków
Dla osób, które dopiero chcą wprowadzić ruch do swojej rutyny, psycholog zaleca łagodne formy. Zamiast zniechęcającej godziny na siłowni, lepszy będzie szybki 15-minutowy spacer. Ważne, by traktować czas na aktywność jako stały, nieprzekładalny punkt dnia, tak jak pracę czy posiłki.
Kiedy to coś więcej niż „chandra”?
Ostaszewski przestrzega jednak, by nie bagatelizować poważniejszych objawów. Standardowy zimowy spadek energii to nie to samo, co depresja sezonowa (SAD). Sygnałami alarmowymi mogą być m.in.:
- zajadanie stresu i smutku,
- mocne poczucie przytłoczenia,
- duże wahania nastroju, napady płaczu lub bezradności,
- wyładowywanie emocji poprzez agresję.
„Jeżeli faktycznie sygnały z ciała i umysłu są niepokojące, to być może jest to coś więcej niż tylko lekkie pogorszenie nastroju” – podsumowuje ekspert i radzi w takiej sytuacji skonsultować się ze specjalistą.



