Z siedmiu zaplanowanych przedstawień „U mnie zawsze wszystko dobrze” w Teatrze Fredry cztery są już wyprzedane. Zostały pojedyncze miejsca na 5 i 6 września. Chętni muszą się spieszyć. Biletów jest dosłownie garstka.
Spektakl powstał z okazji 80. rocznicy wyzwolenia Auschwitz. Tekst dramatu napisano w ramach Stypendium Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego. To oparta na faktach historia miłości, która w realiach obozu wydawała się niemożliwa – Mali Zimetbaum, Żydówki, i Edwarda Galińskiego, Polaka. Ich brawurową próbę ucieczki z Auschwitz-Birkenau umożliwił esesman Edward Lubusch.
W zbiorach Państwowego Muzeum Auschwitz-Birkenau znajduje się niezwykła pamiątka. Są to dwa pukle ludzkich włosów zawinięte w papier z odręcznym napisem: „Mally Zimetbaum 19880, Edward Galiński 531”. To właśnie ten artefakt, przekazany muzeum w 1968 roku przez Wiesława Kielara, stał się punktem wyjścia dla scenicznej opowieści o odwadze, miłości i konsekwencjach, przed którymi nie można uciec.
Teatr Fredry gra „U mnie zawsze wszystko dobrze” w reżyserii Elżbiety Depty w obiektach Parowozowni Gniezno. Dzięki tej przestrzeni widzowie mogą nie tylko odbierać grę aktorów, ale i energię miejsca. Tym bardziej, że spektakl ma kameralną formułę, gdyż na widowi może jednorazowo zasiąść do 50 osób.



