Sejmowa Komisja Infrastruktury przyjęła w czwartek dezyderat do Prezesa Rady Ministrów w sprawie utworzenia Narodowego Muzeum Kolejnictwa na terenie zabytkowej Parowozowni Gniezno. – Machina ruszyła i już nic jej nie zatrzyma – skomentował poseł Bartosz Zawieja, członek komisji.
Dezyderat to formalne stanowisko komisji, które trafi teraz na biurko premiera. Zawieja w swoim wpisie w mediach społecznościowych wylicza argumenty, które padły podczas obrad.
Po pierwsze unikatowość. Gnieźnieńska parowozownia ma ponad 150 lat, dwie hale wachlarzowe (na 24 i 28 stanowisk) i jest największym, najbardziej kompletnym tego typu kompleksem w Europie. Po drugie stan techniczny. „Stan budynków jest krytyczny, są zawalone dachy i stropy. Kolejna zima mogłaby przynieść ostateczną katastrofę. Pomoc rządu jest potrzebna natychmiast” – czytamy w dokumencie.
Po trzecie sprzeciw wobec komercjalizacji. „Wyraziliśmy stanowczy sprzeciw wobec planów PKP dotyczących sprzedaży tego terenu na wolnym rynku” – napisał poseł. Po czwarte data. Rok 2026 to stulecie powołania PKP, co w Gnieźnie chcą wykorzystać jako idealny moment na powołanie muzeum.
W dezyderacie pojawia się też argument czysto pragmatyczny: trasa Poznań-Gniezno notuje ponad milion pasażerów rocznie. Muzeum, sprzężone ze Szlakiem Piastowskim, miałoby być magnesem turystycznym.
Zawieja podziękował staroście gnieźnieńskiemu Tomaszowi Budaszowi i prezydentowi Gniezna Michałowi Powałowskiemu za „nieustanne zabiegi” o projekt. To wspólny front samorządowców, którzy od miesięcy przekonują, że parowozownia przy Składowej nie może doczekać się ratunku od prywatnego inwestora.
Dezyderat to nie decyzja, a formalny sygnał od komisji do rządu. Ale to najmocniejszy jak dotąd krok na ścieżce, która jeszcze rok temu kończyła się na pismach i apelach lokalnych aktywistów. Przed gnieźnieńską parowozownią wciąż piętrzą się problemy – od zawalonych stropów po widmo sprzedaży. Tyle że teraz jest też dokument z sejmową pieczęcią. I na niego właśnie czekali wszyscy, którzy od 25 czerwca – kiedy to zorganizowano spacer historyczny po kompleksie – liczyli, że to nie tylko okazja do wspomnień, ale też początek czegoś większego.



