Od środy Państwowa Inspekcja Pracy zyskuje nowe, potężne narzędzie. Będzie mogła administracyjnie przekształcać tak zwane umowy śmieciowe w umowy o pracę. Ministra rodziny, pracy i polityki społecznej Agnieszka Dziemianowicz-Bąk mówiła o tym w poniedziałek w Gnieźnie.
– To największa reforma PIP. Inspekcja otrzyma narzędzia do walki z patologią trawiącą od dekad polski rynek pracy – podkreśliła szefowa resortu.
Nowe przepisy to rewolucja. Inspektorzy będą mogli nie tylko kontrolować, ale też wydawać decyzje administracyjne zmieniające umowy cywilnoprawne na etaty. W decyzji znajdzie się wysokość wynagrodzenia, nazwa stanowiska i rodzaj umowy. Pracodawca, który się nie zgodzi, musi liczyć się z postępowaniem administracyjnym i sądem pracy, który w pierwszej kolejności wyda zabezpieczenie chroniące pracownika przed zwolnieniem.
Ministra podała liczby: półtora miliona Polaków pracuje wyłącznie na umowach cywilnoprawnych, a Ministerstwo Finansów szacuje, że około 160 tysięcy tak zwanych samozatrudnionych to fikcyjne działalności gospodarcze.
Jest też furtka dla przedsiębiorców. Do lipca przyszłego roku mogą skorzystać z abolicji – jeśli sami skorygują umowy, unikną kar. A te są teraz znacznie wyższe: z 30 do 60 tysięcy złotych, przy recydywie nawet 90 tysięcy. Co ważne, PIP, ZUS i Krajowa Administracja Skarbowa będą wymieniać się danymi – niewypłacone składki i podatki będzie można odzyskać.



