Nie minęło kilka godzin od przyjęcia przez sejmową Komisję Infrastruktury dezyderatu w sprawie utworzenia Narodowego Muzeum Kolejnictwa w zabytkowej Parowozowni Gniezno, a już rozpoczęła się polityczna rywalizacja o autorstwo sukcesu.
Pierwszy komunikat opublikował poseł Bartosz Zawieja, członek Komisji Infrastruktury (Pisaliśmy o tym TUTAJ„. To właśnie on poinformował, że komisja przyjęła dezyderat skierowany do Prezesa Rady Ministrów. „Machina ruszyła i już nic jej nie zatrzyma” – napisał w mediach społecznościowych.
Poseł szczegółowo opisał argumenty, które znalazły się w dokumencie. Wskazał na unikatowy charakter gnieźnieńskiej parowozowni – największego i najbardziej kompletnego zespołu tego typu w Europie – oraz na katastrofalny stan techniczny obiektów. Przypomniał także sprzeciw komisji wobec sprzedaży nieruchomości przez PKP, przypadające w 2026 roku stulecie powstania PKP oraz potencjał turystyczny wynikający z połączenia przyszłego muzeum ze Szlakiem Piastowskim.
W swoim wpisie Zawieja podziękował również staroście Tomaszowi Budaszowi i prezydentowi Gniezna Michałowi Powałowskiemu za wielomiesięczne zabiegi na rzecz ratowania parowozowni. W ten sposób pokazał, że inicjatywa jest efektem współpracy parlamentarzystów i samorządowców.
Kilka godzin później narracja wokół tej samej decyzji wyraźnie się zmieniła.
Minister klimatu i środowiska oraz posłanka z Gniezna Paulina Hennig-Kloska poinformowała, że Komisja Infrastruktury przyjęła dezyderat „na mój wniosek”. W swoim komunikacie podkreśliła, że dokument daje realną szansę na uratowanie jednego z najcenniejszych zabytków techniki w Europie i otwiera drogę do utworzenia Narodowego Muzeum Kolejnictwa.
Minister zwróciła uwagę na dramatyczny stan techniczny obiektu, znaczenie inwestycji dla rozwoju turystyki oraz edukacji, a także podziękowała osobom zaangażowanym w projekt, w tym Łukaszowi Muciokowi, zastępcy prezydenta Gniezna. Muciok związany jest politycznie z Hennig-Kloską i z jej nadania otrzymał funkcję zastępcy.
– Wierzę, że kolejne decyzje pozwolą zachować to wyjątkowe miejsce dla przyszłych pokoleń”- mówi ministra i posłanka Paulina Hennig-Kloska.
Choć oboje politycy odnosili się do tej samej decyzji Komisji Infrastruktury, ich komunikaty pozostawiały różne wrażenie. Zawieja akcentował pracę komisji, której jest członkiem, oraz współdziałanie z samorządami. Hennig-Kloska wskazała natomiast, że impulsem do przyjęcia dezyderatu był jej wniosek.
To nie pierwszy raz, gdy wokół ważnej dla Gniezna inwestycji pojawia się spór o polityczne zasługi. Samo ratowanie parowozowni trwa od lat i angażuje lokalnych społeczników, samorządowców, miłośników kolei oraz parlamentarzystów różnych opcji politycznych. Jeszcze kilka tygodni temu odbywały się społeczne spacery po niszczejącym kompleksie, podczas których apelowano o pilne działania państwa.
Warto przy tym pamiętać, że dezyderat nie tworzy muzeum. Jest formalnym stanowiskiem Komisji Infrastruktury skierowanym do Prezesa Rady Ministrów. Rząd będzie musiał zdecydować, czy podejmie kolejne kroki prowadzące do przejęcia obiektu, jego zabezpieczenia i utworzenia narodowej instytucji kultury.
Na razie pewne jest jedno. Zanim zapadły jakiekolwiek decyzje dotyczące przyszłości parowozowni, rozpoczęła się walka o to, kto zapisze sobie ten sukces na politycznym liczniku.



